'Blizna Odyseusza' – Erich Auerbach
Auerbach dokonuje analizy zjawiska retardacji w eposie homeryckim, opierając się na przykładzie tzw. blizny Odyseusza w „Odysei”. Ową retardacją jest nic innego, jak zagęszczanie toku narracji i poszerzanie go o wydarzenia z przeszłości lub przyszłości. Temu celowi służyć mają rozmaite dygresje, w obrębie których znajdują się zarówno opowiastki i anegdotki (typu retrospekcyjnego), jak również opisy przeżyć i wewnętrzne rozmyślania bohaterów „tu i teraz”.
Retardacje u Homera – jak zauważa Auerbach – zawsze plasują się w kategorii teraźniejszości, nawet jeśli występują pod postacią nawiązań do wydarzeń z przeszłości, opowiadania o nich. Owa teraźniejszość u greckiego poety polega na skupianiu się tylko na jednym aspekcie, tj. gdy mowa jest o sytuacjach mających miejsce dawno temu, to jednocześnie nie występuje wzmianka o tym, że to tylko opowieść, bo tak naprawdę w danym momencie dzieje się akcja właściwa, „na długo” po tym, o czym się w tej konkretnej chwili mówi, wspomina. Przeszłość ma tu jakoby swój samodzielny byt, którego istnienie jest równe w prawach z bytem teraźniejszości – tej w sensie dosłownym.
Według Auerbacha retardacje u Homera są przejawem poetyckiego kunsztu, jaki sobą reprezentuje, mianowicie przyczyniają się one do zwiększenia napięcia, koncentrują czytelnika na wszystkich aspektach fabuły utworu, dają szczegółowy ogląd w każdej z jej części składowych: akcji, psychiki postaci oraz wszystkich towarzyszących wydarzeniom okoliczności. Nie ma zatem miejsca na jakiekolwiek niedopowiedzenie, czytelnik nie musi snuć domysłów na własną rękę i użytek, nie musi szukać sprzeczności. Nie oznacza to jednak, że wszystko układa się w prosty ciąg przyczynowo-skutkowy, na hierarchiczną periodyzację wydarzeń. Dzieło Homera przypomina rozbitą mozaikę, którą należy samemu złożyć na nowo. Jest to możliwe o tyle, że nie brakuje żadnej części w tej układance, autor pomaga w spojeniu poszczególnych elementów, ale nie robi tego bezpośrednio za czytelnika. Nie zwalnia go z konieczności samodzielnego myślenia i uważnej lektury. Niedomówień nie może być także w konstruowaniu osobowości samych bohaterów – w ich zachowaniach, myśleniu, świadomości. Jak określa Auerbach: „czego nie powiedzą innym, powiedzą to sobie w duchu, tak, aby czytelnik się o tym dowiedział”. W eposach Homera brakuje miejsca na milczenie.
Według Auerbacha taki sposób budowania świata przedstawionego czyni dzieło nieustannie wciągającym i atrakcyjnym w odbiorze, za względu właśnie na to, że co chwilę coś się dzieje.
Odmiennego zdania był natomiast Goethe i Schiller, którzy w swojej korespondencji między sobą na ten temat skrytykowali tenże sposób narracji jako – według nich – rozbijający uwagę czytelnika, prowokujący do rozproszenia i tzw. zgubienia wątku.
Tytułową blizną Odyseusza jest dygresja wprowadzona przez Homera w momencie, gdy tułacz po wielu latach przybywa do rodzinnego Itaki i zostaje rozpoznany przez swoją mamkę w chwili, gdy ta mocząc jego stopy w wodzie, chcąc umyć mu nogi, zauważa charakterystyczną dla niego bliznę. W tym momencie opuszcza jego nogę, która wpada bezwładnie do wody, i gdyby nie milczące, acz wymowne spojrzenie Odyseusza, wydałaby się ze swoim odkryciem. On sam chce się ujawnić, ale nie od razu. W tym momencie w tok narracji zostaje wpleciona dygresja „łowiecka”, tzn. opowieść o tym, jak podczas pobytu u swego wujka Odyseusz udał się na polowanie i został zaatakowany przez zwierzę, co spowodowało pozostawienie na jego ciele charakterystycznej blizny.
Poprzez to opowiadanie czytelnik „odrywa się” na moment od sytuacji, w którą został wprowadzony już wcześniej – mamka Odyseusza znika nam na jakiś czas z pamięci, bo odtąd liczy się „inna teraźniejszość”, tj. w tym konkretnym przypadku owa dygresja wyjaśniająca powstanie blizny u głównego bohatera.
Przeciwieństwem w opisywaniu okoliczności wydarzeń bądź samych postaci są podania biblijne, np. opowieść o tym, jak Bóg wystawił Abrahama na próbę, prosząc go o ofiarowanie Mu jego jedynego syna Izaaka w ofierze. Mało tu bowiem miejsca na przeżycia wewnętrzne, przeważa chłodna relacja, bez wgłębiania się w szczegóły, co odpowiada schillerowskiemu modelowi budowania odpowiedniego napięcia.
Takie niedopowiedzenie, operowanie metaforami, chowanie „w zanadrzu” ukrytego sensu jest właśnie cechą charakterystyczną dla opowieści biblijnych. Ich lektura samoistnie podsuwa wielość możliwych interpretacji, ponieważ nie ma tam nic oczywistego, czego nie dałoby się wyprowadzić, przekształcić bądź „obrócić” na nowo.
Co istotne jednak – i o czym mówi Auerbach – dzieła Homera funkcjonują jako legenda, zaś Stary Testament odnosi się do historii – co prawda w wielu miejscach w sposób metaforyczny, ale właśnie do historii, a nie fikcji. Stąd w relacjonowaniu historii więcej sprzeczności i niejasności, całość nie jest już mozaiką, z której da się wyciągnąć jeden sens. Historia jako coś autentycznego widziana jest przez „wiele par oczu” i w ten sam też sposób relacjonowana, stać tak wielka w tym niejednolitość.
BIBLIOGRAFIA:
E. Auerbach,
Mimesis. Rzeczywistość przedstawiona w literaturze Zachodu, Warszawa 2004 [tu rozdział:
Blizna Odyseusza].
OPRACOWANIE: MARTA AKUSZEWSKA
Added by marta March 16, 2010 (3:17PM)
This article hasn't been commented yet.
Have a comment? Please
register
Loading
Uważasz że ciekawe, kontrowersyjne? Umieść link na Twojej stronie, blogu.
Wystarczy skopiować poniższy kod (Ctrl+C aby skopiować)