„Mit w literaturze” – Denis de Rougemont
Według de Rougemonta wiele dziedzin sztuki odbija się głośnym echem w rozmaitych sferach naszego życia i jest to proces nieunikniony. Dla przykładu dzięki architekturze mamy gdzie mieszkać, dzięki muzyce mamy prawo się odprężyć itd. Jaki zatem wpływ na ludzką podświadomość lub po prostu ludzką egzystencję ma natomiast literatura?
De Rougemont uważa, że literatura nauczyła ludzkość przede wszystkim tego, jak bardzo można kogoś kochać i jakie są faktyczne uroki uczucia, jakim jest miłość. Literatura dostarczyła więc nie tylko historii miłosnych, które wspominamy wszyscy aż po dzień dzisiejszy, ale także gotowych środków językowych, dzięki którym nauczono się o miłości w ogóle mówić – w sposób subtelny, wzniosły, wynosząc ją do sfery sacrum.
Niestety, literatura dostarczyła również wzorców negatywnych. Przykładem może tutaj być chociażby dzieło Goethego pt.
Cierpienia młodego Wertera, po której to lekturze wzrosła liczba samobójstw. Czytelnicy, utożsamiając się nadto z fikcją literacką, przyczynili się do jej urzeczywistnienia, sami na siebie ściągając katastrofę prowadzącą do nieuchronnej zguby. Podobnie było również w przypadku
Rene Chateaubrianda.
Jedną najpiękniejszych liryk miłosnych, jaką kiedykolwiek stworzono, były sonety Francesca Petrarki, poświęcone ukochanej przez poetę Laurze. Nie przemawia bowiem przez nie czysta tłumiona namiętność, ale przede wszystkim miłość iście romantyczna, którą przeżyć chciałby każdy, a każda kobieta chciałaby takowym uczuciem być obdarzona. Miłość romantyczna popycha zatem Petrarkę w ramiona melancholii, której oddaje się bez pamięci, gdyż to właśnie ona – pozwalając na kontemplację i rozmyślania – wydobywa w nim resztki przyjemności spowodowane uczuciem, które w sobie pielęgnuje. Nie może się on jednak pogodzić ze swoim losem.
W średniowieczu, epoce ascezy i wprowadzania w życie chrześcijańskich zasad wiary, namiętność związana bezpośrednio z cielesnością musiała ustąpić miejsca duchowości, miłości czysto platonicznej, opartej na emocjonalnej bliskości, bez podtekstów erotycznych. Przesycenie się owym celibatem spowodowało w pewnym momencie dosłowny wybuch treści czysto zmysłowych, których nie sposób było żadną siłą powstrzymać (już w początkach XII wieku), które zdominowały świat kultury europejskiej w równym stopniu (i z tą samą przesadą – jak to określa de Rougemont), co wcześniejsza asceza, „tendencja idealizująca, gloryfikująca czystość”.
W kolejnych wiekach głównym schematem fabularnym w tematyce miłosnej była walka przeciwieństw – wpierw walka, a następnie ich wzajemne przyciąganie. Romans dwóch osób zupełnie od siebie niezależnych, tak od siebie różnych, które teoretycznie nigdy nie powinny się ze sobą spotkać, a tym bardziej nigdy się ze sobą wiązać – to właśnie taki romans, ten najbardziej gwałtowny, zawiązany w przerażająco szybkim tempie, dla czytelnika, „konesera wątków miłosnych” jest to prawdziwa uczta, niczym „dobro najwyższe”. Z takim romansem spotykamy się na przykład w dramacie
Romeo i Julia Szekspira. Jesteśmy świadkami rodzącego się uczucia pomiędzy dwojgiem młodych ludzi, przedstawicieli rodów od dawna skłóconych, pozostających w konflikcie.
Przejawów porywającej namiętności de Rougemont dopatruje się również w teatrze klasycznym – np. w „niegrzecznej komedii”
Place Royale, gdzie dokonuje się swoisty zwrot w dotychczasowych rozważaniach na temat miłości, jakie kiedykolwiek pojawiły się w dziedzinie sztuki. Corneille, twórca tegoż dramatu, poddał temat ten analizie pod kątem rozumu oraz etyki. Główny bohater nie cierpi bowiem z powodu braku odwzajemnionych uczuć, ale raczej z powodu ich nadmiaru i przesyceniem się nimi, stąd głównym problemem staje się dla niego brak okoliczności, które pozwoliłyby odciągnąć od niego „natrętną” kochankę.
Nowa Heloiza jest przykładem dzieła wpisującego się w nurt sentymentalny epoki oświecenia, który to stanowił jakoby prototyp późniejszego romantyzm. W nurcie tym znalazło się bowiem miejsce na uczucia, przyznawano im prymat, lecz miłość sentymentalna różniła się znacząco od miłości romantycznej. Ta pierwsza przejawiała się ugodowym nastawieniem kochanków – w razie jakiejkolwiek przeszkody na drodze ku byciu razem. W ten sposób zdradzona kobieta – zamiast klnąć los, postanowiła przyjmować go takim, jaki on jest. Podobnie w przypadku śmierci ukochanej osoby – nie poszukiwano sensu w agresji wobec konstruktora świata i ludzkich losów, który to w tym konkretnym momencie postanowił je stanowczo pozmieniać. Miłość romantyczna to miłość namiętna, gwałtowna, ale też buntownicza, skora do poświęceń, nieznosząca jednak wszelkich przeciwności losu, jakiejkolwiek odmiany. To naprzemienny entuzjazm i smutek. To również niezdolność do pogodzenia się ze światem i z jego porządkiem w takiej formie, w jakiej się go zastało.
W obecnych czasach mit miłości „przygarnął” jak gdyby pod swoje skrzydła również wiele innych dziedzin życia, takich jak:
polityka, walka klas czy narodowe sentymenty. Mit miłości – jako wartości o uniwersalnym charakterze – podlega coraz częściej profanacji, staje się ona gwałtowna i porywcza.
MARTA AKUSZEWSKA
Added by marta August 13, 2010 (9:04PM)
This article hasn't been commented yet.
Have a comment? Please
register
Loading
Uważasz że ciekawe, kontrowersyjne? Umieść link na Twojej stronie, blogu.
Wystarczy skopiować poniższy kod (Ctrl+C aby skopiować)